"Niecodziennik" księdza Jana Twardowskiego - zbiór anegdot i wspomnień
     
   
     
  Niecodziennik ks. Twardowskiego  

Niecodziennik, w serii: Biblioteka "NaGłosu", zbiór anegdot przeplatanych sporadycznie wierszami, red. J. Ulg, wyd. Masza-chaba, Kraków 1991, ss, 56. Nakł. oceniany na co najmniej 60.000 egz. Wznowienia nie podawane przez wydawcę.

por. bibliografia

 

Ze wstępu umieszczonego na ostatniej stronie okładki tomiku:

>>"Niecodziennik" był dla licznych czytelników ks. Twardowskiego prawdziwą niespodzianką, odsłaniał bowiem zupełnie nowe oblicze Autora. Książeczka ta, to przezabawny, niezwykły notatnik utrwalający w postaci krótkich anegdot obrazki z życia bliźnich (także tych w sutannach), wspomnienia i refleksje. Książeczka ta pełna jest przenikliwych obserwacji, serdecznego ciepła i zrozumienia dla ludzkich słabości, a przede wszystkim bezpretensjonalnego, nieodpartego komizmu. <<

 
     
     
 

"Lubię czytać różne pamiętniki i dzienniki. zawsze były modne, może teraz bardziej niż kiedykolwiek. Czytam tych, którzy piszą od czasu do czasu i tych co piszą dzień w dzień. Zacząłem pisać, ale złapałem się na tym, że albo pisałem o sobie dobrze, albo pisałem źle, żeby inni mówili, że jest trochę lepiej ze mną. Najgorzej, kiedy naśladując innych próbowałem pisać na przykład tak: "dzisiaj zasnąłem przy Heglu", albo : "Paryż. Dnia tego i tego. Patrzyłem przez okno z wiszącym balkonikiem i myślałem o Prouście".
Wreszcie przestałem pisać. Spaliłem zapisane kartki. Ograniczyłem się do anegdot.
Anegdoty przychodzą nawet w pochmurny dzień. Podobne do rośliny zwanej dziwaczkiem, po łacinie Mirabilis jalapa. Świetny obiekt do badań genetycznych. Kwitnie nocą, a nawet próbuje kwitnąć, kiedy pada deszcz"

"W czasach stalinowskich pojechałem do szpitala Ministerstwa spraw Wewnętrznych w Warszawie, przy ul. Wołowskiej. Leżał tam J.R., bohater partyzancki A.L. w Górach Świętokrzyskich, pisarz, uczony człowiek. Poznałem go, kiedy mieszkałem jako wikariusz na Saskiej Kępie.
Nagle zachorował śmiertelnie na grzybice płuc po zażyciu penicyliny. Chciałem go koniecznie odwiedzić. Jednakże ten szpital był w szczególny sposób niechętny księżom. Nie miałem zaproszenia, niezrażony chodziłem po szpitalnym korytarzu tam i z powrotem, nie wiedząc, co dalej. Niespodziewanie zatrzymała się winda i wyskoczył salowy w białym fartuchu:
- Niech ksiądz się nie martwi, odwiozę, niech ksiądz tylko poda dokąd.
Kiedy jechaliśmy, westchnął:
- Boże kochany, nareszcie ktoś porządny umiera"

"Przyszedł do mnie młody człowiek, którego porzuciła dziewczyna. Przyniósł napisany w rozpaczy wiersz, który kończył się w taki sposób: "Porzuciłaś mnie, małpo, zakochałaś się w innym i nie będziesz już leżeć ze mną w grobie rodzinnym".

"Słyszałem kiedyś przemówienie księdza proboszcza witającego biskupa:
- Najczcigodniejszy Pasterzu, Księże Biskupie. Nasz Pasterz, Jezus Chrystus, powiedział tak... "

"Kiedy przebywałem na swojej pierwszej parafii w Żbikowie, widziałem co pewien czas jedną ze starszych pań leżącą krzyżem. Początkowo nie śmiałem spytać, wreszcie spytałem:
- W jakiej intencji pani się modli?
Odpowiedziała:
- Modlę się w intencji kierowniczki zakładu spokojnej starości, żeby zdechła"


"Pamiętam z czasów stalinowskich. W dniu wyborów do Sejmu ksiądz proboszcz powiedział:
- Jeżeli chodzi o mnie, pobiegnę bardzo rano, to nikt nie zobaczy, a ksiądz niech pójdzie później.
Następnego dnia naplotkowano w parafii:
- Ksiądz proboszcz tak się pospieszył, że na czczo poleciał"

"- Proszę księdza - opowiadała mi znajoma - mój dziadek połkną szklane oko. Poprosiłam mojego sąsiada żeby mu zrobił lewatywę. Już się przygotował do zbiegu, nagle popatrzył na rozebranego dziadka, przeżegnał się i powiedział:
- Boże, ona patrzy ! "

"Czytałem, że dawno temu jezuici pokłócili się z bernardynami o to, kto pisze lepsze wiersze.
- My piszemy: jezuita i kwita - powiedział jeden z bernardynów.
- My piszemy: głupi bernardyn.
- Przecież tu nie ma rymów.
- Nie ma rymów, ale jest sens - tłumaczył jezuita"

"Prosiła dla siebie o świadectwo zgonu.
- A po co to pani ?
- Jak umrę, jak ja to załatwię ? "

"Opowiadano mi o cyganie, który w czasie spowiedzi niepostrzeżenie, kiedy ksiądz wychylił rękę, ściągną mu zegarek. Wypowiadając grzechy powiedział:
- Ukradłem zegarek.
- Oddaj temu, komuś zabrał.
- Może ja księdzu oddam.
- Broń Boże, nie chcę tego zegarka. Zatrzymaj go przy sobie"


"Jeden z księży prefektów lubił pożartować:
- Jeżeli postawię uczniowi dwójkę, to powie: >>niech księdza szlag trafi<<. Wole postawić mu piątkę i powiedzieć: >>niech ciebie szlag trafi<<"

"Pewien ksiądz, doktor teologii, przyszedł w zastępstwie katechety na lekcje religii do przedszkola. Dotykał rękoma główek dzieci i mówił:
- Pamiętajcie na całe życie: Bóg jest transcendentalny"

Jedna pani zamawiając Msze św. zastrzegła:
- Żeby ksiądz nie odprawiał tyłem do Pana Boga i żeby nie była to msza kołchoźnicza, to jest kilku księży naraz.

"Pewien ksiądz tak opowiadał w swojej homilii:
- Znałem rozmodlonych narzeczonych, stale modlili się do Ducha Świętego, czekali na niego, a kiedy się pobrali, od razu wyrzucili teściową na zbity pysk"

"Na jednym z pogrzebów ksiądz powiedział:
- Z wielkim .żalem i smutkiem żegnamy dziś pana Jarosława Kobyłeckiego, który odszedł do radości wiecznej"

"- To moi najlepsi parafianie - mówił ksiądz proboszcz oprowadzając po cmentarzu. - Nie obmawiają mnie, nie piszą na mnie anonimów i najwięcej przynoszą dochodów"

"Na cmentarzu w Wołominie na jednym z nagrobków przeczytałem napis: >>Szanuj zdrowie, bo jak nie to cię spotka to co mnie<<"

"Mówiono mi tez o innym nagrobku:

>>Tu leży mąż
co dręczył mnie wciąż.
A teraz drogi mężu odpoczniemy sobie,
ja w domu, a ty w grobie<<"

"Opowiadano mi również taka historię. Jeden z dziedziców postawił nagrobek, na którym kazał wyryć napis:

>>Dobry z Ciebie był parobek,
więc ci stawiam ten nagrobek<<"

Zdarzyło się, że po pewnym czasie ktoś kredą dopisał:

>>Kiedyś stawiał ten nagrobek
to już nie był twój parobek,
ani tyś mu nie był panem.
Pocałuj go w piszczel. Amen<<

 
     
Powyższe anegdoty wybrano z tomów "Niecodziennik" i "Niecodziennik Wtóry" Autor strony publikuje je jedynie w celach edukacyjnych i informacyjnych, nie czerpiąc z tego tytułu żadnych bezpośrednich, oraz pośrednich korzyści materialnych, w szczególności zaś finansowych. Podaje je bez wiedzy i zgody ś.p. ks. Twardowskiego, jak też osób dziedziczących do nich prawa autorskie (głównie z powodu trudności w skontaktowaniu się z powyższymi osobami). Nadrzędną zasadą serwisu jest informowanie o źródle i autorze pracy (wiersza, wypowiedzi, felietonu prasowego, wywiadu, fotografii itp.) w myśl poszanowania prawa autorskiego. Wszystkie osoby, do których autor strony zgłosił prośbę o autoryzację, a które zdecydowały się odpowiedzieć - wyrażały zgodę i chęć nieodpłatnego wsparcia witryny. Szczegółowe podziękowania można odnaleźć w dziale NEWS, oraz przy konkretnych materiałach, co do których autor strony dołożył wszelkich starań by opisać je źródłem i nazwiskiem autora.